Noc 2: Chip and PIN device


kosciol

Ouro Preto, miasto kościołów

Polska wciąż jest ostoją europejskiego katolicyzmu. Podobnie Brazylia na kontynencie południowoamerykańskim. Nie o wyznaniu jednak będzie tu mowa ale o Kościele i jego wynaturzeniach. W Ameryce Południowej na pewno trudniej jest to dostrzec, ponieważ zazwyczaj nie jedziemy tam w tym właśnie celu ale… pewien wspólny mianownik możemy odnaleźć. Jednakże to nie kult Jana Pawła II będzie przedmiotem nas interesującym ale Kościół jako instytucja. Nie zbiór jego wyznawców, ale Kościół jako swego rodzaju przedsiębiorstwo.

Toruń. Piękne, zachwycające miasto, jedno z moich ulubionych w Ojczyźnie. Skojarzenie pojawia się mimowolnie – centrum dowodzenia Radia Maryja i Telewizji Trwam, rząd dusz Ojca Rydzyka. Moja stopa musiała tam stanąć. Wchodzisz. Miejsce dla pielgrzyma – sklepik z pamiątkami a w nim wielka plazma na ścianie. W siedzibie radia możesz pooglądać jedynie słuszną krajową stację. Przed gmachem parking, na parkingu wycieczkowe autokary. Pielgrzymi przybywający ze wszystkich zakątków Polski, chcący na własne oczy zobaczyć to cudo. O takim Toruniu można by pisać i pisać, to temat rzeka.

post3

This is Rio !!!

Belem, czyli Betlejem. Północna Brazylia, delta Amazonki. Miasto, które nie zostało gospodarzem Mundialu, bo Manaus zapłaciło więcej. Jedno z ciekawszych miejsc, które widziałem w tym kraju. My mamy swój religijny folklor, jednak dopiero w Betlejem mamy do czynienia z religijnym biznesem na wielką skalę. Istnieje coś takiego jak prywatne kościoły. Możesz przejść ulicą, na której znajdziesz więcej domów bożych niż tych mieszkalnych. Wszystkie ogrodzone, zabezpieczone. Pan Jezus musi się tam czuć bardzo bezpiecznie, a jak mu się znudzi mieszkanie w jednym miejscu, to nawet na osiołka wsiadać nie musi, bo kolejna stajenka jest o rzut beretem. Tu nie musi się obawiać o dach nad głową i schronienie.

Poza skalą zjawiska kultu religijnego w ujęciu wielkiego biznesu, południowcy mają nad nami jeszcze jedną przewagę: technologiczną. W Polsce duchowny przechadza się po świątyni, a wierni wrzucają mu datki do koszyczka, wedle uznania. Monety, czasem nawet papierowe. Kto co ma, ile mu się wyjmie, tyle wrzuci. Ksiądz się uśmiechnie i pójdzie dalej. Za oceanem są już kilka kroków przed nami. Opłaty uiszcza się w bardziej nowoczesny sposób. Ojciec poda ci maszynę, ty włożysz kartę, podasz kwotę jaką chcesz obdarować wspólnotę i… Zielony. PIN. Zielony.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s