Noc 6: Smutno mi Boże


smutnomiboze

U Beduinów w namiocie…

Słoneczko świeciło na okrągło. 30 dni bez kropli deszczu. Wycieczka-marzenie. Syria, to pierwszy kraj, który odwiedziłem na dłużej i na własną rękę. Kraina „Tysiąca i jednej nocy”, temat pracy magisterskiej i ledwo rozpoczętego, a już porzuconego doktoratu. Wszystko zaczęło się w Damaszku, stolicy kalifatu Ummajadów. Szare, brudne miasto. Syf. Inaczej wyobrażało się to, czytając bajki, a tu takie rozczarowanie od razu po wylądowaniu.

Na żywo wszystko jawi się zupełnie inaczej niż w książkach studiowanych w uniwersyteckich czytelniach. Myślimy stereotypowo i zniekształcamy obraz, no przynajmniej ja tak miałem i chyba dalej mam. Idealizuje. To pewnie była główna przyczyna mojego rozczarowania, dwa różne światy. Powoli wszystko jednak zaczęło się zmieniać. Zawsze tak jest, pierwsze dni, czasem i tygodnie są ciężkie, trudno przywyknąć do nowego otoczenia. Mijają dni, a Ty zaczynasz czuć się coraz bardziej swobodnie w nieznanym Ci wcześniej środowisku.

Siadaj. Napij się z nami herbaty! (Nic od Ciebie nie chcemy, żadnych pieniędzy, nie mamy zamiaru niczego Ci sprzedawać, nie jesteśmy terrorystami, ani nawet drobnymi złodziejaszkami. To czego chcemy to tylko z Tobą porozmawiać, wymienić kilka słów, dowiedzieć się czegoś o Tobie. Jesteśmy po prostu ciekawi i życzliwi, otwarci na drugiego człowieka, może to dla Ciebie dziwne Człowieku Zachodu, ale tak już mamy).

smutnomiboze2

Szkolny autobus

Głupia, niepozorna herbata to klucz do wszystkiego, działa bardzo powoli, ale przynosi efekty. Czegoś pozornie niemożliwego do załatwienia, da się rozwikłać przy małej szklaneczce przesłodzonego napoju. Pije się ją hektolitrami, to takie sezamie otwórz się. Rozpoczyna się nieskończona opowieść, ci ludzi uwielbiają gadać, rozmawiają bez przerwy, gawędzą, tak jak w „Księdze tysiąca i jednej nocy”, snują opowieści…

Po 4 tygodniach wracasz do kompletnie innego Damaszku, cudownego, barwnego, pełnego życia. Dalej brudnego, szarego, ale już innego. To co początkowo bardzo raziło, teraz zeszło na dalszy plan. Czas się pakować i wracać do domu. Ostatniej nocy spadł pierwszy deszcz. Mnie zrobiło się smutno, a niebo płakało razem ze mną. Nie chciałem wyjeżdżać, a po kilku dniach w domu chciałem znowu wyjechać. Smutno mi Boże… zachorowałem i mam nadzieję, że z tego nigdy nie wyzdrowieję. Muszę być w drodze, nieważne gdzie, po prostu być. Zwykła jazda autobusem czy pociągiem, choć czasem męcząca, jest rozkoszą!

Advertisements

One thought on “Noc 6: Smutno mi Boże

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s