Noc 9: Jak trwoga to do Boga


austria2

Zell am See

Zaczyna się lato, ludzie myślą gdzie by się tu wybrać na wakacje. Ja wziąłem sobie wolne od szkoły na kilka tygodni przed końcem roku i pojechałem do Austrii. Ekstrawagancja pełną gębą.

austria3

W górę serca…

Na narty? W lecie? Przecież nie będzie na czym jezdzić! Nikt o zdrowych zmysłach się tam nie wybiera. Od tego jest zima! Głupi i bogaty może jednak wszystko. Zachciało się paniczowi…

Wyruszamy jak debile ze sprzętem na dachu, nikogo po drodze nie mijając ani jednego samochodu z podobnymi zamiarami. Pierwszy letni wyjazd. Nie wierzyłem, dopóki nie zobaczyłem. Zobaczyłem i przeląkłem się Kaprun.

Zell am See cudne miasteczko, a ukoronowaniem tego regionu jest majestatyczny Kitzteinhorn. Lodowiec – narciarski raj, w którym ja się zgubiłem, a ojciec prawie przypłacił życiem. Cudne wakacje. Miejsce do którego zawsze z chęcią się wraca, choć…

austria4

Anioł Stróż czuwa…

Mgła. Nie widzisz nawet czubków swoich nart. Trasy mniej więcej już znasz, czujesz się pewnie mimo warunków i…. się gubisz. Wyjeżdzasz gdzieś poza szlak. Ludzi ani widu ani słychu. Nic. No to jestem w dupie. Po jakiejś godzinie dalej nie mogę znalezć szlaku. Człowiek zaczyna panikować. Kolejny krok, wpadne w przepaść i umrę. Drę się, rzucam za sobą papierki, żeby po ich śładach ktoś mnie odnalazł. Za dużo filmów? Jezus Maria, gdzie ja jestem? Nic. Cudem jakimś dojeżdzam do wyciągu. Krzesełka nieczynne. Obsługa się dziwi. Dają mi wyjechać. Już się cieszę i do kurwy nędzy znowu się gubie. Za co mnie karasz Panie Boże. Modlitwy nie pomagają (autentycznie się modliłem). Pierwszy raz trwało to dobrą godzine, za kolejnym już krócej. Dojeżdzam do stacji, a tam już ekipa ratunkowa z psami, skuterami i całym sprzętem się szykowała. Już mieli wyruszać. Dobrze, że nie musieli. Głupi ma szczęście.

Szczęściem jest się czasem spóznić. Pojechać kolejnym pociągiem do głównej stacji. Jakbyś wsiadł to byś już nie wysiadł. Pociągi w tunelu się zderzyły. Wybuch. Pożar. Nieszczęście. Taki traf. Ja mogłem czuć się szczęściarzem. Ojciec mógł mówić o prawdziwym cudzie.  Taaaak, zachciało się burżujom jechać na narty… Kiedyś tam jeszcze wrócę.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s