Noc 12: Na kursie Singapur


sing3

Najlepszy basen świata

Syf, walające się wszędzie śmieci i wszechobecny smród-azjatycka codzienność. Urocza, bo inna od tego co mamy na co dzień i do czego jesteśmy tak przyzwyczajeni, ale bez przesady. Po kilku miesiącach dobrze sobie zrobić kilkudniową przerwę od chaosu, powrócić do harmonii i ładu, by potem na nowo się zachwycać brakiem uporządkowania.

sing1

zakaz na zakazie

Singapur-oaza czystości i praworządności. Jawi się jako idealne państwo, gdzie każdy przestrzega nieograniczonej ilości przepisów, absurdalnych i tych całkiem normalnych. Gumę do żucia znajdziesz tylko na receptę. Cóż państwo walczy o czystość środowiska i knajpianych stołów. Zobaczysz stróża prawa, natychmiast ją połknij, zacieraj ślady. Z tym można się zgodzić i nawet wesprzeć tą szlachetną inicjatywę. Nikt nie przechodzi na czerwonym świetle, bezpieczeństwo przede wszystkim. Kierowcy przestrzegają ograniczeń szybkościowych. Wszelkie zakazy można wyliczać w nieskończoność. Znaków ostrzegających znajdziesz setki, to już część krajobrazu. Łapówki też nie dasz, bo cennik (za mandat)wywieszony jest na każdym z nich. Wiesz czym ryzykujesz, a kwoty nie są małe i skutecznie odstraszają wszelkiego typu gagatków. Państwo-miasto idealne, utopijne, ale mimo to sprawnie funkcjonujące.

sing6

…i więcej zakazów

W takim sterylnym środowisku nie sposób jednak za długo wytrzymać, mieszkańcy potrzebują oddechu. Nadchodzi piątek i wszystko się zmienia. Ludzie  wylegają na ulice centrum i piją. W miejscach publicznych generalnie obowiązuje zakaz, ale… istnieje specjalny most w centrum miasta, gdzie rozpoczyna i ma swój kres nocne życie miasta. Puste butelki walają się wszędzie… Widok jak 1 Stycznia każdego roku w Polsce. Most to takie axis mundi, ale znajdziesz mniejsze grupki ludzi gromadzące się w okolicy, pod hotelami, na stacjach benzynowych. Piją, a potem idą na balety. Skąd my to znamy?:) Weekend to czas lekkiego bezkrólewia. To w końcu Singapur, piracki i pijacki port. Hey ho! Bottle of rum!

sing2

…i kolejne

 

 

Azja, to jednak Azja, nawet tu, w państwie prawa i sprawiedliwości znajdą się jakieś luki i okrężne drogi. Urokliwie. Tam gdzie niby wejść nie można, zawsze uda się jakoś przemknąć po cichutku tylnym wejściem. Magia uroku osobistego. Czas wracać do chaosu…

Advertisements

4 thoughts on “Noc 12: Na kursie Singapur

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s