Noc 19: Masterchef


gordon1

Gordon, bitch!!!

Polskie kopie programów rozrywkowych wypadają raczej słabo w porównaniu z oryginałami. W przypadku Masterchefa nie jest inaczej. Po obejrzeniu niecałego odcinka ma się zamiar zmienić kanał i już więcej do tego show nie wracać. Sztuczne i denne. O ile można mieć różne opinie co do Gordona, to jednak jego programy dobrze się ogląda w przeciwieństwie do nieudolnych kopii.

Oglądanie, oglądanie, ale wcielenie sie w role jurora, to już inna bajka. Konieć świata wg. Kalendarza majańskiego (zle wyliczona data) gdzieś na peruwiańskiej pustyni. Ostatnia noc w moim życiu. Musiało wydażyć się cos wyjątkowego. Mówisz, masz! Przyjechała szkoła kucharzy do hotelu. Tam miał zostac przeprowadzony ostateczny egzamin czego ci ludzie nauczyli się podczas trwania kursu. Ktoś musiał ich ocenić, ktoś z zewnątrz, a jako, że się przypadkiem tam napatoczyłem, zostałem jednym z jurorów. Mów mi chef, bitch!

gordon3

Peruwiańskie delicyje

Taki koniec świato mogę przeżywać co chwila. Ostatni dzień tego cyklu to przynajmniej umrę z pełnym brzuchem, jedynie brakowało czegoś do picia do pełni szczęścia. Polecono oceniać mi smak potrawy oraz język angielski, którym musieli posługiwać się uczestnicy przy wyjaśniani i opisywaniu tego co znajdowało się przede mną na tależu. Uczta bogów jak na Olimpie.

Nie wywalałem tależy do śmietnika, nie kląłem, ino jadłem. Pierw jak „profesjonalny” krytyk, po kawałeczku, „mieląc” wolno i opiniując kupki smakowe. Potem stwierdziłem jednak, że strategia przyjęta przeze mnie nie była najlepszą z możliwych. Jedzenie było tak pyszne, ale jakoś nie wypadało jeść za dużo, by zostawić sobie miejsce na kolejne delicyje. Oni jednak zachęcali to jedzenia, bo by się zmarnowało, sami wszystkiego też nie zjedzą. Jak mus to mus. Obowiązek, w końcu jestem jurorem, gwiazdą. Na półmetku już umierałem. Takie nasze święta. Postaw się a zastaw się. Przepych, dużo za dużo. Wyborne jednak to bylo, z dwoma wyjątkami, gdzie ja bym już lepiej ugodował. Gwiazdą końca świata okazało się ceviche(takie peruwiańskie sushi), proste, ale najlepsze co Peru ma do zaoferowania. Klasyk.

gordon2

…i kolejni uczestnicy

Wszyscy zdali egzamin. Masterchef, czyli telewizja musiała być, w końcu Ramseya zna cały kulinarny świat, zdjęcie do lokalnej gazety. Polecam się następnym razem. Końca świata nie było. Obudziłem się z przejedzenia…

Reklamy

3 thoughts on “Noc 19: Masterchef

  1. Wow, świetna przygoda! Też bym się poświęciła i zjadła wszystko!
    A to ” ceviche” to mnie zaintrygowało.
    Co do programów kulinarnych – R. Gordona bardzo lubię, pomimo jego specyficznego stylu, lubię też oglądać programy Nigelli Lawson, Anjum Anand i Rezy. A co do polskich odpowiedników… No cóż. Powiedziałeś już w tym temacie wszystko; tym jednym zdaniem.
    Pozdrawiam, Asia

    P.S. U nas lada moment też będzie o jedzeniu!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s