Noc 22: Galata Tower


galata3

Galata Tower, Nowe Miasto

Turcja-kraj muzułmański, ale nie tak wcale do końca. Więcej tu wolno, niż jest zakazane. Islam z lekkim przymróżeniem oka. Azja, ale czuć lekki powiew ducha Europy (miejsce Wielkiej Schizmy). Na takich opiniach najłatwiej się przejechać, co i mnie nie ominęło podczas wieczornego spotkania w Konstantynopolu. Znajomi Turcy z Istambułu mówili, że czegoś takiego na oczy nie widzieli od czasu ich tam zamieszkania. O czym mowa?

galata2

Piękny Dom Boży

Ramadan, miesiąc postu i wewnętrznego oczyszczenia. Tak jest w teori. Wystarczy jedynie wybrać się w okolice Galata Tower w weekendowy wieczór by zobaczyć inna stronę obchodów święta. Coś w rodzaju rynku, w którym gromadzi się młodzież lokalna i przyjezda. Siedzisz na płycie placu. Miejsce publicze w którym można spożywać alkohol. Nie jest to żadna szynkownia. Wesoły, swobodny klimat, bez żadnych ekstremów czy ekscesów. Ludzie tańczą, śpiewają, jak to ludzie spragnieni rozrywki. Nic nadzwyczajnego, miejsce cotygodniowych spotkań w nowym centrum miasta. Sielankowa atmosfera trwa w najlepsze, aż policja decyduje się odwiedzić biesiadników i zakłucić ich wesołą schadzkę.

Proszę się rozejść!

Kilku przedstawicieli tłumu wdało się w dyskurs z panami mundurowymi. Nikt tego polecenia nie brał na poważnie. Balety trwały w najlepsze. Oni nie dawali jednak za wygraną i już bardziej stanowczo prezentowali swoje argumenty. Mamy 30 minut, po tym czasie ma nas nie być. Czas Ramadanu nie jest po temu by tu sobie hulać. Oni swoje, my swoje. Siedzieliśmy jak dotychczas. Ktoś grał na gitarze, inny ktoś spiewał i tańczył. Jednostki zaczęły się wyłamywać i opuszczały plac. Na szczeście tylko nieliczni. Wszystkich nas jednak spotkał podobny los. Nadjechały kolejne „nysy” i skutecznie rozpędziły zebranych na cztery wiatry. Dyplomacja się skończyła. Weszli z pałami, na takie argumenty nikt już nie chciał odpowiedzieć.

galata1

Wesoła gromadka, najcudniejsze miejsce w całym mieście…

Rozeszliśmy się. Coś takiego ponoć pierwszy raz się wydarzyło. Strażnicy moralnego obyczaju zwyciężyli i przepędzili szejtanów, choć tak naprawdę interwencja była zbędna, ale skoro powiedzieli „A”, nie mogło obejść się bez „B”. Allahu Akbar!

 Już nie w masie, a w podgrupach, wesoły korowód znalazł sobie inne miejsce akcji. Wielkie schody, kilkadziesiąt metrów dalej. Przenosimy manatki. Siedzimy do białego rana. Dziwne to, przecież po zmroku można już biesiadować. Wybiurczość przestrzeganych regół… I co na to Ataturk..?

Reklamy

3 thoughts on “Noc 22: Galata Tower

  1. Świat się zmienia, ale niektórzy zmieniają się szybciej, inni wolniej. Nie chcę mówić, że ci, co kurczowo trzymają się starego, robią źle, bo sama jestem za kultywowanieniem tradycji. No ale trzeba chyba choć trochę wyjść do (młodych) ludzi. I nie zagabiać ich do przestrzegania pałą! To nie średniowiecze (chociaż niektórzy ortodoksi, niekoniecznie tureccy, tak żyją).
    Pozdr.

  2. Co kraj to obyczaj, ale ponoc to nigdy wczesniej sie nie dzialo. Ciekawie przynajmniej bylo. Turcja pod tym wzgledem i tak jest liberalna. W Mauretanii masz radio Allah na kazdnym kroku;)

    Milego dni;*

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s