Noc 30: Cantigas de Santa Maria


1459755_10202821193920225_385155808_n

Matka Boska z Sewilli

Średniowieczne pieśni religijne powstałe za panowania Alfonsa X w Kastylii, cudeńko na skale światową. W Andaluzji ciężko coś takiego znaleźć, raczej trzeba by się udać w północne regiony kraju, niemniej jednak zawsze warto spróbować. Może i nie udało się odszukać tego, czego się szukało, ale za to JAKI substytut się przypadkiem odkryło. Moc szczęścia i przypadku. Cudnie jest być zaskakiwanym przez życie. Czasem studia i dziwne zainteresowania popłacają…


Jedziesz do Kordoby celem zobaczenia najcudowniejszego meczetu na tym świecie, zbiegiem okoliczności twoim szoferem okazuje się być muzyk filharmonii z Malagi. Tematy do rozmów narzucają się same. Cantigi! No i ogólnie pojęta muzyka średniowieczna, klasyczna, kościelna i marginalnie teatr, o którym pojęcie mam raczej żadne. Tak mija droga z Malagi do dawnej stolicy kalifatu. Dojeżdzamy, pogawędka się kończy, czas się rozstać z ciekawym rozmówcą? Nic z tych rzeczy, to opiero początek niespodzianek. Eviva Espana!!

1460148_10202618394970378_1405574301_n

One są wszędzie…

Gramy średniowieczną muzykę kościelną w najbliższą Sobotę, wpadaj do kościoła jak chcesz (takie ślubne zamówienie młodej pary).

1460241_10202797531848688_1570424839_n

… One są cudowne

Grzechem byłoby nieskorzystać. Po pięknym koncercie od razu wsiadamy do samochodu i jedziemy do stolicy Andaluzji. Tam wieczorem grają w teatrze przedstawienie na które zostałem zaproszony, oh yeah bitch!! Czasem aż ciężko jest uwieżyć w swoje szczęście. Otwartym na ludzi wystarczy być, a póżniej wszystko już samo się toczy.
Południowa Hiszpania potrafi zauroczyć. Może i nie udało się usłyszeć Cantig na żywo, ale inne dobrodziejstwa już na mnie czekały w Sewilli. Bajkową ta wycieczka się stała, tak nagle i niespodziewanie jak to w bajkach bywa. Śmietanka hiszpańskich aktorów i muzyków, wchodze tylnim wejściem i dostaje vipowskie miejsce na balkonie. Co chwila ktoś dogląda i pyta czy wszystko jest w porządku. Po przedstawieniu knajpa naprzeciwko teatru i….tapa z winkiem. Artyści jak to artyści muszą się trochę najebać po pracy. Pamiętam Globisza po „Świętoszku” granym w Starym w Krakowie, pierwsze co zrobił po odwalonej fuszerce to poszedł do monopolowego kilkadziesiąt metrów oddalonego od miejsca pracy. Pani obsłużyła nas, potem gwiazdę, która tamtego wieczoru grała od niechcenia, aż chciało się wyjść w trakcie przedstawienia, no ale tak czy inaczej wódka musi być, czy to w Ojczyznie, czy na obczyznie, nie ma to najmniejszego znaczenia. Artysta to człowiek pijący. Tego samego dni wróciliśmy do Malagi.

1454719_10202702846241607_1247150172_n

Kocham Matki Boskie !!!

Zwykły wyjazd do Kordoby znienił się w obcowanie ze sztuką wyższą. Religioznawstwo i Arabistyka czasem jednak się przydają w życiu!!! Kultura wysoka nie zawsze zchodzi do rynsztoka…

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s