Noc 37: Marokańska rybka


10446674_10204704059350684_7541047772723826094_n

Malutka rybacka wioska na północnym-wschodzie Maroko.  Zmierzcha. Nie ma gdzie zanocować, a nie chce się już wyjezdzać. Koniec języka za przewodnika, po kilku próbach trafia się w końcu na właśniwych ludzi. Negocujesz cenę na mieszkanko z jakimiś portowymi chłopcami, płacisz i dostajesz domek o dwa kroki od morza śródziemnego, a oni sobie odchodzą w swoją stronę. Zepsuty telewizor, kibel z tych nie europejskich, ale przestrzennie i relatywnie przyjemnie. Święty spokój na krańcu kraju.  Jedno z lepszych miejsc w tej cudnej krainie.

Wiecznie nieczynna kawiarnia, nie ma nadmorskiej knajpki, żeby zjeść świeżą rybkę, choć marokańskie rodziny odwiedzają to miejsce, przejazdem. Chcę ryby!! Jestem nad morzem do k.. nędzy!! Nie mam ni wędki ni łodzi by sobie samemu złowić. Kilka kilometrów na zachód znajduje się port. Jedziemy, chcę jeść !! Pusto, rybacy już mają fajrant, nie ma ryb. Przyjdzcie jutro rano. Nieeee!! Głodny jestem teraz… Kolejny przykład jak to czasem języki obce się przydają nawet jeżeli się jest troche upośledzonym pod tym względem. W podstawowych rzeczach da się jednak porozumieć. Od słowa do słowa…i rybak ma jakąś tam resztkę świeżych ryb, dostaję siatkę pełną pyszności. Podziękowania dla Allaha. Jutro miała grać Casablanka z Bayernem i ta wiedza także pomogła w dokonaniu tranzakcji. Nigdy nie wiadomo co się może w życiu przydać. Interesuj się. Miłość boska, Pan zesłał mi siatkę pysznych i darmowych ryb, a to jeszcze nie koniec Jego cudów, nasz Pan miał też trochę wspólnego z rybołówstwem.

1525689_10203045180639753_1497949145_n

plaża

Grill na pustej plaży pod okiem policji morskiej, którą się miało za sąsiada. Kilka łodzi rybackich wracało z połowów. Panowie troszkę się męczyli wyciągając łajby na ląd na bezbieczną odległość by ochronić je przed przypływem. Innowiercy chętnie przyjmują pomoc i kilka usmażonych już ryb od przybyszów z Europy. Bóg rękami rybaków zsyła kolejny dar. Nowe, wielkie ryby. Oh yeah!!! Ucztowania ciąg dalszy. Oni ich nie patroszą, ale to ludzie złej wiary, więc mogą się nie wiedzieć co czynią. Podzielili się z nami częścią tego co złowili, my zaś obdarowaliśmy resztkami chyba wszystkie okoliczne koty, które niewiadomo kiedy i skąd się pojawiły za naszymi plecami.

1525711_10203045245201367_1027568819_n

Luksusowy kibel

Po dwóch dniach trzeba wyjechać. Chłopców nie ma, komu zapłacić? Objerzdzamy wioskę. Nic. Naszych policjantów też ni śladu, wchodzimy do lokalnego sklepiku i zostawiamy zaznajomionemu sprzedawcy należność na nocleg.

1521712_462755177167849_129285280_n

To co najlepsze w Maroko 🙂

Bóg i język arabski miał mnie w swojej opiece. Wyjechałem z pełnym brzuszkiem…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s