Noc 45: Rzecz o Indianach Matses (cz.3) – Radiostacja


Szefowie wioski...

Szefowie wioski…

 

Wioskowe życie wypełnia jednostajność i monotonia. Najwięcej dzieje się o świcie i po zmierzchu. Środek dnia to odpoczynek, gdzie nie ma naglących spraw i jest zbyt gorąco by zawracać sobie głowę jakimś zajęciem, to czas na drzemkę, odwiedzanie sąsiadów i powolne snucie historii z życia wioski w kręgu znajomych. Jakiś pan naprawia lekko dziurawą łódkę, ktoś inny snuje się bez celu między domkami. Cisza i spokój…

San Mateo, moje miejsce w Peru

San Mateo, moje miejsce w Peru

 

…cisza przez jakieś dwa kwadranse każdego przedpołudnia zostaje zakłócona, mało hałaśliwie, ale za to o dużym zasięgu. Codziennie musi znaleść się 30 minut na ploteczki, specyficzne ploteczki. O coś takiego nie podejrzewałbym Indian Matses, no ale cóż Świat zaskakuje na każdym kroku, nawet na jego krańcach  w sercu peruwiańsko – brazylijskiej dżungli. Cywilizacja (jakkolwiek by ją interpretować) zaznaczyła swoją obecność chyba już wszędzie, bo gdzie można dotrzeć dalej niż w sam środek lasu tropikalnego?

Główną atrakcją każdego dnia jest wizyta w radiostacji. Tak, nawet na największym zapizdowie, bez żadnego sklepiku, można korzystać z dobrodziejstw technologicznych…WOW !!! Wszystkie wioski Matses od około dziesieciu lat, czyli prawie od powstania osady San Mateo wyposażone zostały w radio zasilane przez baterie słoneczne. Indianie szybko przywykli i z wielką chęcią i uśmiechem korzystają z dobrodziejstw jakie zostały im ofiarowane.  Mieszkańcy gromadzą się w budynku by sobie tak po prostu pogadać z innymi wioskami. Do budynku nie da się jednak tak po prostu wejść. Najbardziej cenne miejsce w całej osadzie zamykane jest na cztery spusty. Klucz do kłódki ma strażnik przybytku. Otwiera budynek, obsługuje radiostacje, dba o porządek, no i w końcu przekręca kluczyk, zamyka dzwi aż do następnego dnia.

Wolny czas...

Wolny czas…

 

Ponad 3 tysiące Matses zamieszkuje w kilkanastu osadach, a jedynym środkiem transportu, którym można przemieszczać się między wioskami jest łódź. Czasochłonne przedsięwzięcie. Nie zawsze można z bratem czy siostrą spotykać się w miarę regularnie. Rodziny rozsiane po okolicy, nie zawsze mają czas, czy wystarczającą ilość benzyny by się wozić na pogaduchy, a radio ma każdy i jest ono darmowe. Prosty rachunek, słoneczko ładuje baterię… niebiosa czuwają. O czym sie rozmawia? O pierdołach, drobnych sprawach, a czasem i tych bardziej ważnych. Tak codziennie przez kilkadziesiąt minut plotkuje się, chętnych nigdy nie brakuje, ustawiają się w kolejkę i każdy czeka na swoją rundę, by pogadać przez chwilę z kimś bliskim z innej wioski.

Wioski...

Wioski…

Prymitywne osady, a radio skubance mają. Radio jest, a prądu brak. Jakieś 40-50 lat temu Matses nie mieli kontaktu ze światem zewnętrznym, a jeżeli już to raczej nie były to przyjacielskie relacje. Strony tłukły się na śmierć, a teraz? Kilka dekat wystarczyło, a ludzie słynący z raczej chłodnego usposobienie, siadają sobie na drewnianym krzesełku i z uśmiechem na twarzy rozmawiają ile ryb o paranku złowiła żona wraz z 4-ro letnią córeczką. Świat zapierdziela ile wlezie, „postępowi” stają się także rdzenni mieszkańcy największego lasu deszczowego świata…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s