Noc 54: Peruwiańskie gówno


All inclusive

All inclusive

Porcelanowy kibel? Luksusy. Drewniany wychodek? Luksusy. Jakieś kabiny jednak były, kilka ogólnodostępnych, przestronnych miejsc na niezliczoną hordę, tłoczących się pasażerów peruwiańskiej barki. Krystalicznie czysta woda koloru złotego z jakimiś naturalnymi i tymi trochę mniej naturalnymi minerałami z dumnie płynącej Amazonki. No i jak tu dbać o swoje piękne lico na tej łajbie w czasie kilkunastodniowego rejsu? Challenge accepted!

Wycieczkowiec klasy światowej

Wycieczkowiec klasy światowej

Ludzkie gówno śmierdzi bardzo. Gówno w liczbie mnogiej śmierdzi jeszcze bardziej. Dziecięce, młodzięcze i to już bardziej dorosłe i dojrzałe, kiedy na jakiekolwiek z nich natkniemy się niespodziewanie smutnymi się stajemy. Ktoś zamiast wysrać się jak należy źle wyceluje i narobi ambarasu. Na peruwiańskich barkach poślizgnąć można było się niemal na każdym kroku. A ponoć egzotyczne wyjazdy są takie wspaniałe i cudowne, gdzie można wypocząć za wszystkie czasy. Czasem śmierdzi, a siki płyną strumieniami…

Natryski

Natryski

Tropiki, 30 stopni na polku, wewnątrz, gdzie kłębią się dziesiątki ludzi jeszcze bardziej parno i duszno, jak przyjemnie wziąść sobie w takich okolicznościach odświeżający prysznic. Kilka kabin prysznicowych ulokowanych naprzeciwko wc, lekko unoszący się swąd, ręcznik, japonki, jakieś przybory myjące i przytoaletowe rozmowy w oczekiwaniu na swoją kolej. Po kilku takich rundkach znasz już połowe podróżujących i historie ich życia. Idziemy się namydlić, ach jak wspaniałe jest życie.

Okno na świat

Okno na świat

Otwierasz drzwi i widzisz kupę i szczyny. Na barce pod tym względem zawsze wstaje się lewą nogą. Gorąca woda to zbędny wynalazek na krypie, podobnie sprawa się ma z jej czystością, nigdy nie należało to do jakichkolwiek priorytetów. Biali nie zawsze chcą się myć i przeważnie tego nie robią, wolą sobie pośmierdzieć aż do następnego portu. Bardziej czystym raczej się nie wychodzi po takiej kąpieli, bo Peruwiańczycy (podobnie jak i Azjaci) o czystość swojego otoczenia nie dbają prawie wcale . Wszystko jest wyrzucane za burtę, do Amazonki…a potem to wszystko do nich wraca. Woda na zupkę, ugotowane ziemniaczki i woda z umywalki i prysznica by umyć sobie buzie i ząbki. W naturze nic nie ginie.

Cudowność

Cudowność

Ktoś codziennie sprząta pokład. Kilku chłopców oddelegowanych jest do zamiatania i usuwania nagromadzonych nieczstości. Pięć minut później sytuacja wraca jednak do normy. Młodzież zrobiła swoje, ale nawyków tak szybko nie da się zmienić, wszystko bardzo szybko zamienia się w śmietnik, a kible to koronne tego przykłady. Dobrze, że mają okienka i świeże powietrze lasu deszczowego pozwala trochę ukoić cierpienia podczas toalety. Piękne i ciut śmierdząco pachnące i wyglądające tropiki…płyniemy dalej popijająć drinki z palemkami.

domek w dżunglii

domek w dżunglii

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s