Noc 59: Nie-wolność (1)


Wycieczki potrafią być depresyjne, nawet w tak pięknych miejscach

Wycieczki potrafią być depresyjne, nawet w tak pięknych miejscach

Senegal, Gambia, Mali…i tak można wyliczać kraje sąsiednie. Wszyscy chcą uciekać na północ, jak najdalej na północ, najlepiej by przekroczyć cieśninię giblartarską. Droga do Ziemi Obiecanej może trwać i całę życie, a bajkowa Europa bywa niekiedy poza zasięgiem. Wycieczka do krainy cudów i obfitości zaczyna się w nomadycznej Mauretanii.

Pyszne rybki, a kapitał w obcych łapach

Pyszne rybki, a kapitał w obcych łapach

Zasada jest prosta: kup tanio, sprzedaj drogo. Zegarki, komórki, jakiś ciuszek, czy inne delikatesy. Poukładaj wszystko zgrabnie i powabnie na jakimś kocyku i czekaj zachwalając…miesiąc, rok, Bóg jeden wie ile, kiedyś uda się bankowo. Ciesz się, że nie jesteś niewolnikiem pracującym w porcie z żelaznymi wrakami statków, które nie mają już prawa unosić się na powierzchni. Inni członkowie grupy mojżeszowej pracują w nielicznych zajazdach u grubasów krzyczących i rozkazujących, ale jednak dających pracę. A Ty cieszysz się, że masz zajęcie i marzysz by znowu udać się na północ.

City

City

Szemrani europejczycy naśmiewają się z Twoich marzeń i pytają ile jeszcze dekad będzie trwała Twoja podróż do Europy, ile jeszcze będziesz tu zapierdalał śniąc o cudownościach europejskiego kontynentu, by spać na ulicy, kiedy w końcu dotrzesz do swojej Idylli?

Chłopiec Senegalski ma piękny głos, śpiewa w kościele. Jest katolikiem i nikomu to nie przeszkadza. Co niedziela może wyrwać się z pracy, udać się do domu bożego i modlić się o lepsze życie. Zostawiają rodziny, bliskich i sami jadą w nieznane. Migrują bo TAM na pewno jest lepiej, bo wszędzie jest lepiej niż TU. Piątek, świątek, Ty musisz pracować na swoje marzenia, odkładać pieniądze na wizę i transport do Maroko (Sahary Zachodniej).

Transatlantyk

Transatlantyk

Nouadhibou, drugie co do wielkości miasto tego nomadycznego kraju. Nikt o zdrowych zmysłach nie nazwałby tego miejsca miastem, ale niech już będzie. Miasto portowe, kto tylko może załapuje się do połowów. Mieszka w klinianym-czymś i czeka…błąkając się po nigdy nieoświetlonym mieście, gdzie nic nie jest normalne. Wjeżdza się do tego kraju i od razu zdajesz sobie sprawę, że coś jest inaczej. Nie wiesz dokładnie co, ale masz dziwne przeczucie, jakbyś przekraczał granicę innej, czarodziejskiej krainy.

Limuzyny

Limuzyny

Kozy na ulicach, skryci ludzie, raczej nieprzychylnie nastawieni, neutrali niekiedy. Ciemno, pusto i bardzo, bardzo inaczej. Rybki za to są pyszne, a szarość znika w portach. Kolorowo i przepięknie. To kraj pięknych ludzi, ludzi, którzy chcą czemprędzej spierdolić z tego kraju. Wyjazd też do najprostszych nie należy. Autobusy nie istnieją, tylko taksówki, a te jeżdzą jak chcą. Mają wystarczająca liczbę pasażerów? Jadą, nie mają? To musisz poczekać kilka minut, godzin, dni? Podróż do następnego miejsca potrafi trwać i trwać, ale dla nich to krok we właściwym kierunku. O krok bliżej od Europy. Smutno…

Rybkę?

Rybkę?

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s