Noc 63: Nie-wolność (5)


Andaluzyjskie piękno

Andaluzyjskie piękno

Siedzisz sobie uśmiechnięty w centrum Malagi popijając  zimne, małe piwko i zakąszając lokalne smakołyki. Wspaniałe miasto, cudowna pogoda i pogodni mieszkańcy Andaluzji. Sielankowe życie poza granicami kraju. Tak mogłoby trwać i trwać, przynajmniej podczas wakacji, no ale cóż murzyni potrafią wpierdolić się wszędzie. Zakłucą twój spokój zaczną się drzeć i sprzedawać Ci jakisz afrykański, błyszczący szajs. I całe wakacje, ich czar pryśnie w jednej sekundzie. Śmierdzące biedne typy z pod ciemnej gwiazdy zaczynają się panoszyć jakby byli u siebie.  Ale syf, odkładasz tapa na bok. Rzygasz…

Kup Pan coś...

Kup Pan coś…

Kup Pan miniaturkę z wieża Eiffla, tanioszka, tylko 1 Ojro. I tak cały dzień, tydzień, miesiąc, rok…życie. Przyjechali już z Afryki, przemierzyli kawał świata by dostać się do tego padołu łez. Gdzie nikt nikogo nie obchodzi, nikt nikogo nie zna, nie powie dzień dobry, a co dopiero mówić o jakiejś konkretnej pomocy. Trzeba sobie radzić samemu sprzedając miniaturki Koloseum, Big Bena, czy afrykańskie specjały w centrum Paryża. Sami biedacy przeszkadzający i zakłucający porządek estetyczny pięknym europejskim miastom. Spierdalaj czarnuchu, nie widzisz, że podziwiam piękno kultury, a ty śmierdzisz popaprańcu.

Stupid poor people

Stupid poor people

W Mauretanii można pracować tylko w kopalniach na północy kraju. Pracować nie zarabiając przy tym żadnych pieniążków. Jest się mamionym, tym, że kiedyś to się może zmienić. Tobie pozostała tylko nadzieja i dobra wola pracodawcy. Były przewodnik, były bo turystów za wielu się tam nie uświadczy po zamachach na Hiszpanów i Francózów, musiał się przebranżowić. Nadzoruje hotel kopalnianych „szych”. Nie odbierał wynagrodzenia, płacono mu w jedzeniu i tak przez kilka miesięcy. Teraz zarabia, ale ma wielu znajomych, których utrzymuje, żywi i daje schronienie, bo oni pracują jak on onegdaj. To ten cudowny pan, który pomógł przypadkowo napotkaniej parze turystów z Polski, powiedział, że tu przynajmniej ludzie z głodu nie umrą, bo społeczność sobie pomaga i nikogo samego nie zostawi. Emigranci w Europie będą sami, będą elementem raczej zbędnym i szpecącym. Kto ich tam wykarmi?

Europa mój dom

Europa mój dom

Oni emigrują do Europy, my emigrujemy do zachodniej jej części. Biali i czarni murzyni. Czy jest jakaś różnica między nami? Każdy ma swój lepszy, piękniejszy świat w głowie, i jakoś się w jego kierunku przemieszcza. Oni startują z gorszej pozycji, wiele gorszej. Potrafią być męczącymi, napastliwymi i wkurwiającymi, ale walczą o swoje marzenia. Jedno im się własnie spełniło, dotarli do Europy…

Bez pracy...

Bez pracy…

Advertisements

2 thoughts on “Noc 63: Nie-wolność (5)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s