Noc 68: Dzień dobry Panie Stasiuk


Cudny Wołowiec

Cudny Wołowiec

Misyjność TVP? Raczej nie, choć jej pod-stacja Kultura czasem daje rade. Mało co może przekonać Cię do odwiedzenia jakiegoś miejsca. To raczej wychodzi jakoś z wewnątrz, ale czasem zdarza się tak, że zobaczysz coś/kogoś w TV i momentalnie chcesz pojechać w właśnie oglądany przez odbiornik kraj. Nie piękno czy urzekająca brzydota, choć pewnie i to ma wpływ, ale sposób w jaki dana osoba przedstawia swoją historię, wycieczkę do danej miejscowości. Panie Stasiuk, przez Pana jeszcze bardziej niż kiedyś chcę się znaleźć w  Albanii.

Tyle śniegu...

Tyle śniegu…

Nie Azja, nie Ameryki, nie Afryka, nie Land down under. Całkiem blisko, na samo południe kontynentu, do malutkiego państewka. To cel na Jesień roku bożego 2015. Czytasz sobie „Taksim”. Widziałeś podobny kawałek Europy podczas swojej wycieczki do Stambułu. Paskudną granice rumuńsko-bułgarską, stacje benzynowe na którcych paliwa się już nie zatankuje, kozy na ulicach i tirowców bezbłędnie znających ceny miejscowych dziewczyn. No i nigdy nie tankowania do pełna, bo to luksus. Trochę inny świat, trochę jak Mauretania, ale bliźej, bardziej dostępnie. Trochę też brzydki, obsurny i zaskakujący, dlatego tak cudownie piękny. I taką widzę też Albanię, czy szerzej Bałkany. Chcę zaskoczenia, łaknę niespodzianki, starości, pustki, przestrzeni, wolności.

...i bałwanek

…i bałwanek

Pierwsza zima. Pierwsze narty. Pierwsze targi książki od lat. Ma być Stasiuk, super podpisze mi swoją powieść! Stoisz przed EXPO i od razu odechciewa się wchodzić, a ponoć nie czytamy książek. Kolejka dłuższa niż do święcenia koszyczków na Wielkanoc. Do widzenia panie Stasiuk, innym razem poproszę o podpis.

Cmentarzyska

Cmentarzyska

Beskid, Gorlice i przecudowny Wołowiec. Wszędzie brak śniego, a tam aż nadto. Chata u Kasi, stok oddalony o kilka kilometrów i prawosławne święta. Łemkowie, drewniane cerkwie i Marian z Opola. Marian to fascynat historii i zapalony muzykant. Opowiada o cmentarzach z I Wojny Światowej, zawsze przynosi winko na obiad. Prawdziwy gospodarz, częstuje i raczy miłą pogawędką. Wieczorami z żoną i znajomymi siadają na poddaszu i śpiewają szanty i górskie ballady popijając wódeczkę. Po 5 minutach chcesz się teleportować w jakieś inne miejsce, ale bez Mariana te wakacje straciłyby bardzo na swoim uroku. Mieszkasz z nimi przez kilka dni pod jednym dachem, nawet się troszkę zaprzyjaźniasz. Takich osób do końca życia się niezapomina.

Cerkwie

Cerkwie

Schodzisz wieczorem do kuchni po świeżą porcje herbatki, by było się czym raczyć przy partyjce w karty. Woda się gotuje. Jakiś samochód parkuje przed domem. Ktoś puka do drzwi. Wchodzi Stasiuk. Dobry wieczór Panie Stasiuk!

okienko

okienko

Wpadł po sąsiedzku po grzejnik, bo żona marudziła, że jej zimno. Coś kiedyś obiło mi się o uszy, że tu mieszka. Zapomniałem. Nie zobaczyłem go w Krakowie, nadrobiłem w zasypanym Wołowcu. Pogadał chwilę i polazł. A ja właśnie takiej chcę Albanii. Zaskakującej i niespodziewanej, taką ją widziałem w TVP Kultura. Chcę teraz zobaczyć swoją własną…autografu nie dostałem, książki zostały w domu.

Moje ulubione

Moje ulubione

„Nie ma w podróży nic lepszego, jak zwyciężyć własny strach, a potem cieszyć, że nic złego się nie stało.”

Reklamy

3 thoughts on “Noc 68: Dzień dobry Panie Stasiuk

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s