Noc 72: Sin City


party, bitch !!

party, bitch !!

Vang Vieng, male miasteczko w srodkowym Laosie. Koronny przyklad, gdzie banda idiotów-turystów czuje się królami życia. Bez zasad, bez zobowiazan, przeważnie bez konsekwencji. Enklawa, gdzie wszystko ma sie w dupie. Tu sezon nie kończy się nigdy. Laos, egzotyczny zakątek świata, a co jako pierwsze rzuca się w oczy? Family Guy i Przyjaciele. Na każdym kroku, w każdej restauracji, codziennie, od rana do wieczora. W kazdym miejscu inny odcinek. Czy to aby na pewno jest Azja, bajkowa kraina z naszych marzeń?  Tak, jeżeli tylko popatrzymy troszkę dalej…

Trochę dalej jest tak...

Trochę dalej jest tak…

Tubing. Główna atrakcja okolicy – magiczne słowo w tym mieście. Wszyscy chcą tego spróbować. Wypożycza się wielkie opony, na których spływa sie po rwącej rzece. Wyjeżdżasz tuk-tukiem (taksówką) kilka kilometrów poza miasteczko. Dojeżdżasz do rzeki, przepływasz na drugi jej brzeg łódką. Pracownicy baru widają cię darmowym szotem lokalnej wiskey. Z butelki prosto do gardła, bez pośrednictwa kieliszków. Dostajesz wstążeczkę( za każdym razem jak się tam pojawisz, rekordziści nie mają już wolnego miejsca na obu rękach). Nad wodą jest kilka barów. Tani alkohol, furorę robią wiaderka z whishey. Pije się tego na hektolitry. Pijackie gry i oczywiscie tubing. Zabawa na całego. Od przedpołudnia do zachodu słońca. Ludzie się wylegują, piją, grają w siatkówkę… dobra muzyka. Bajkowo.

666

666

Każdy z tych barów ma swój odpowiednik w mieście, gdzie akcja przenosi się w godzinach wieczornych i trwa do rana. Balety 24/h z przerwami na jedzenie i krótki sen. Do bimbru dochodzą jeszcze dwie inne, istotne rzeczy: narkotyki i dziwki. Restauracje serwują “happy” pizze, czyli włoski klasyk z grzybkami halucynogennymi, trawę i opiumową herbatkę. A dziwki, jak to dziwki. Wywlekają z klubow pijanych i interes sie kręnci.

tequilla !!

tequilla !!

Wygląda to na raj dla hedonistów. Niech i bedzie, ale jest jeden poważny szkopuł w tym wszystkim. Tam mieszkają zwykli ludzie. To wszystko dzieje sie na ich oczach, tuż za ich dzwiami. Dzieci się temu przyglądają. I co one mogą sobie pomyślec o turystach? Wszystko dobrze i fajnie, ale z umiarem. Tu takie słowo nie istnieje.

Od jednego baru do baru

Od jednego baru do baru

Ludzie tarzają się po ulicach. Śpią na nich, bo cieżko jest dotrzeć do własnego łóźka. Czasem nadzy, czasem pokaleczeni, od czasu do czasu ktoś się utopi w rzecze bo za dużo wypił, czy przesadził z paleniem i trzeba go pakować w kaftan. A obok dzieci w mundurkach parami idą do szkoły. Welcome to Vang Vieng !

One nie chce być gorszy i też pije

One nie chce być gorszy i też pije

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s