Noc 87: HOMS


SYRIA-CONFLICT-DAILY LIFE-WEDDING

Mieszkańcy Homs to ponoć najzabawniejsi mieszkancy Syrii. Śmieją się, mają swoje specyficzne żarty o tzw. „Homsy People”. Czemu mają czarne zęby? Bo jak się uśmiechają to się muchy zlatują. Oni tak potrafią non-stop. Ty się uśmiechasz, bo w sumie nie wiesz co powiedzieć. Głupio gospodarzowi powiedzieć, że jego żarty jakoś nie bawią (podobne typy  żartów można zasłyszeć u Filipińczyków). Co by nie mówić o ich preferencjach kabaretowych, to bardzo łatwo jest się z nimi bratać, o wszelkich barierach czy to kulturowych, czy językowych szybko można zapomieć. Homs zawsze będzię kojarzył się pogodnie i beztrosko…mimo wszystko.

Homs mosque

Ogladasz zdjęcia robione przez Rosjan z drona i to co czasem pokazuje nasza telewizja, a w głowie widzisz zupełnie inne Homs. Miasto tętniące życiem, pełne ludzi, gromadzących się wieczorami w kawiarniach, popijających sobie herbatkę, pykających jakby od niechcenia fajkę wodną, czy pochylających się i grających w skupieniu w w trik-traka.  To tu po raz pierwszy idziesz z chłopakiem za rękę (czasem pod rękę). Idziesz do klubu, gdzie możesz pograć sobie w bilard, rzutki, napić się lemoniady bo piwo to tylko w dzielnicy żydowskiej lub chrześcijańskiej. Potem kosztujesz najpyszniejszych na świecie lodów i soków ze świeżych owoców. Jesteś oprowadzany na najpiękniejszych punktach miasta i okolicznych pozostałościach z czasów krucjat. Co dużo bardziej wartościowe, stajesz się częścią rodziny, która Cię ugościła. Na czas pobytu masz swój kochający dom.

140207-syria-homs-600_7b15a4f780e71342202ef1023e97ec6b.nbcnews-ux-2880-1000

Spędzasz z nimi tydzień, poznajesz dziesiątki znajomych, kolejnych członków rodziny. Aż trochę płakać Ci się chce, że zupełnie obcy ludzie są aż tak mili, jakim ty nie potrafisz być na codzień. Dają Ci dosłwownie wszystko, swoje serce, swój czas. Wieczorami siadasz na ławeczce przed domem, schodzą się sąsiedzi i tak przesiadujesz każdą kolejną noc. Wielkie rodziny, skromne domy i najwspanialszy sposób na poznanie obcego kraju. Nie martwe budowle, a żywi mieszkańcy, którzy Ci opowiedzą o tym wszystkim.

Destruction-of-Homs

Rozpoczyna się Ramadan. Po zachodzie słońca życie przenosi się na dach każdego syryjskiego domu i trwa niemal do wschodu. Dzieci biegaja, bawią się, śpiewają. Schodzą się sąsiedzi. Ucztujemy, oni głodnego spać Cię nie puszczą, grubniesz z każdą minutą. Zadają miliony pytać, sami chętnie odpowiedzą na twoje. Nie chcą nawracać, zabijać, wysadzać, obcinać głów. Żyją w pięknym, bogatym kulturowo zakątku świata i przywracają nadzieję, że ludzie potrafią być dobrzy nawet jeżeli na czele ich państwa stoi ON i jego kolega z brodą i w okularach wraz ze swoją „religijną” szajką. Nierozdzielna dwójka, którą można spotkać w każdym hotelu, na co drugim bloku, koszulkach… zapalniczkach.

Studenci, młodzi, starsi chcieli już lata tem coś z NIM zrobić. Czy było za wcześnie, czy się bali? Dało się odczuć, że rewolucja gdzieś wisi, powoli kiełkuje. Było zbyt wcześnie..?  Świat palcem nie kiwnął.

1008818-Homs-1449919716-419-640x480

Pamiętam piękny kraj, pyszne jedzenie, ludzi z sercem na dłoni, którzy mnie ugościli, a jak się z nimi żegnałem to obdarowali mnie jak rodzice w każdą wigilię. Pełne życia, energii ulice, ożywiona i wzmożona aktywność po zmierzchu i wspaniały okres Ramadanu… i głupie żarty mieszkańców o „Homsy People”. Moje Homs jest piękne i pełne wspomnień.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s