Noc 88: Sprzedawca Buzy


292847_2353539887239_3368858_n

Przyjeżdżali z odległej Anatoli, opuszczali rodziny, by szukać lepszego życia. Mamieni iluzją lepszego jutra wsiadali w pociągi i stadamy pędzili do  Stambułu. Osiedlali się na obrzeżach, nielegalnie się budowali i kradli prąd, wodę z centrum miasta, z nadzieją, że kiedyś ktoś da im „papier” by mogli tam już legalnie zamieszkać w wymażonym mieście. Biedne dzielnice rozrastały się każdego roku, aż w końcu stały się integralną częścią Stambułu.  Mieszkańcy Anatolii każdego wieczora wychodzili ze swoich domów i szli kilometrami na Kadikoy, na Sisli, na Taksim by sprzedawać jogurt i buzę.

577231_2353537727185_625050901_n

Buza to lekkosfermentowany napój bezalkoholowy, który przyżądzany jest z sfermentowanej kukurydzy, prosa lub przenicy. W zależności od przygotowania może mieć lekko słonawy lub słodki smak. Podaje się go z cynamonem i pieczoną ciecierzycą. Buza to nie tylko napój, to spóścizna po przodkach, echa dawnej tradycji i zwyczajów Tureckich. Dziś powoli zapominana. Podobnie ma się sprawa jogurtu, teraz można kupić go w każdym sklepie, a nie od sprzedawcy.

Nieliczni uliczni handlarze, dalej wędrują w zimowe noce po nędznych ulicach Stambułu krzycząc „Buzaaa!” Każdej nocy, biorą na swoje barki ciężkie dzbany tradycyjnego tureckiego napoju i nie wyobrażają sobie życia bez tego zajęcia Codziennych rozmów z mieszkańcami, codziennych przechadzek krętymi stambulskimi uliczkami, którymi z czasem chodzi się już niemal na pamieć.  Robią to mimo nędznej płacy i poważnych problemów zdrowotnych w tym zwyrodnienia kręgosłupa.

316182_2353531127020_2867710_n

Wszyscy wokół mówią, żeby zająć się czymś innym, że to już nieopłacalne, że tego się już nie pije odkąd można pić alkohol, że nadeszły inne czasy, że można znaleźć lepiej płatne zajęcie. Kilkoro z nich dalej jednak każdej mroźnej nocy po raz setny, tysieczny wychodzi z domu i cały wieczór włóczy się po mieście by dostarczać buzę swoim stałym ale nielicznym klientom. Bez tego życia taci smak i sens.

Buza wieczorem, a dniami jogurt. Kupowało się go na kilogramy, aż pojawiły się w sklepach w małych plastikowych pojemniczkach, kto by pomyślał? Stambuł się rozrastał, a ubodzy sprzedawcy z Anatoli  tracili swoje zajęcie i zmieniali profesję. On jeden, ostatni sprzedawca buzy, dalej to robił, bo to kochał. Stambuł jest pełen takich ludzi, niby prostych, szarych i niegodnych uwagi sprzedawców ulicznych, kiedy wokół mamy cudowne zabytki, ale jednak to oni powodują, że miasto żyje, jest pełne kolorów i naprzemian umiera i odradza się. Bywa smutne i szczęśliwe. Marzy o wielkości i zmaga się ze swoją małością, rozwarstwieniem społecznym. Upiją się szklaneczami rakiji każdej nocy i trzeźwieje za dnia. Stambuł to magia i zwykli sprzedawcy buzy i jogurtu, to watachy szczekających psów i umiłowania do snucia historii i rozbijania się samochodami po pijaku elit. Stambuł to coś więcej niż miasto, które jeżeli raz się zobaczy to będzie się chciało wrócić. Stambuł Pamuka pozwoli rozkochać się w tym mieście nawet tym, którzy go na oczy nie widzieli.

Advertisements

3 thoughts on “Noc 88: Sprzedawca Buzy

  1. Niestety, ale Turcja powoli podupada w dziedzinie turystyki. Z resztą jak wszystkie kraje arabskie, a wielka szkoda, bo można zarówno w samym Stambule jak i całej Turcji znaleźć miejsca zjawiskowe.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s