Noc 90: Opowieści starego Kairu


1

Kiedyś przyszła garstka panów w zbrojach, z mieczami, włóczniami, tarczami i czymś tam pewnie jeszcze. Sklecili kilka domków, wykopali studnię, i w końcu zamieszkali. Posprowadzali najbliższych z rodzinnych stron. Obóz wojskowy zaczął się rozrastać. Zaczeły przyjeźdżać karawany, mędrcy, wróżbici. Powstała kultura, później przyszedł Islam, budowały się meczety, powstały uniwersytety, łaźnie, karawanseraje. Miasto stało się jednym z kulturowych centrów świata…później urodził się Nadżib Mahfuz, zaczął pisać o swoim mieście. I tak narodziła się fascynacja miastem, w którym nigdy się nie było, a każdego dnia znało  się je coraz bardziej i jakby było już trochę twoje.

3

Siedzisz sobie każdego poranka na taborecie popijając pierwszą kawę tego upalnego dnia, kiedy tragarze dawno już na nogach, na wózkach ciągną cały swój dobytek, sprzątacze zamiatają łupinki orzechów, walające się papiery i pozostały syf z dnia poprzedniego. Właściciele sklepów szykują się do kolejnego dnia marząc o zyskach , wykładają towary na ulice, starannie i precyzyjnie je układając. Szare, wielkie miasto powoli nabiera kolorów i budzi się do życia. Samochody zaczynają trąbić i wiesz, że umilkną dopiera po wieczornej modlitwie. Ty siedzisz i patrzysz jak każdego dnia Kair powoli, w swoim tempie „wstaje” pełen energii i żywotności i każdego dnia uważnie i z ciekawością się temu przyglądasz.

2

Przechadzasz się uliczkami i zaułkami, błądzisz i odnajdujesz się na przemian. W piekarniach ruch, każdy chce zdążyć nim się chleb wyprzeda lub przed zamknięciem. Taksówkarze już walczą o klienta, jak się pojawi obcokrajowiec i mało płaci wyzywają go od psów myśląc, że nikt poza nimi nie zna lokalnego dialektu. Bazary się wypełniają. Warzywa i owoce ułożone w piramidki, ktoś tam patroszy ryby, ktoś zrobi zdjęcie, zapyta czy musi zciągnąć buty wchodząc do meczetu, bo się boi, że ja wróci to ich już nie będzie, a boso chodzić nie zamierza. Starsi panowie  co jakiś czas robią sobie przerwę, siadają na ławeczkach zamawiają po herbacie, tasują karty i zapominają o bożym świecie i swoim biznesie. Dopiero nawoływanie muezina przypomina im, że nie powinni ulegać pokusie hazardu, a raczej skierować swe kroki do domu bożego. Popołudniem miasto wymiera, by znowu odżyć wieczorem.

4

Robi się ciemniej i bardziej rześko zapełniają się knajpy nad Nilem, barki wypełniają się ludzmi, dzieci  swobodnie biegają gdzie ich wzrok poprowadzi. Miasto najpiękniejsze jest nocą, ożywa wtedy po raz kolejny. Życie przenosi się także na dachy mieszkań. Robi sie przyjemnie i jakby bardziej przewiewnie, mniej duszno. Pojawia się jedzenie, trunki i rozmowy nie mające końca. Plotki, kto za kogo wychodzi, kto kogo zdradził, kłutnie o spadek, brak pracy, wyzysk społeczny, że ta szwaczka jest dużo lepsza od tamtej. Niekończąca się telenowela Kairska. Następny odcinek o mieście, którego się nigdy nie widziało już jutro.

Advertisements

3 thoughts on “Noc 90: Opowieści starego Kairu

  1. A ja mysle, ze to Nil…bez zbroi, tarczy, wloczni czy innego czegos tam przyciagnal swa magia pierwszych osadnikow. Bezsprzecznie jednak Kair to miejsce ktore urzeka. Miejsce w ktorym czas stanal w miejscu tysiace lat temu, a jednoczesnie pedzi do przodu. Zawsze wracam tam z radoscia!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s