Noc 91: Latające autobusy


4

Dalekie wakacyjne podróże, egzotyczne kraje, strefy bezcłowe i kanapka z serem kosztująca tyle co 5 obiadów w knajpie w śródmieściu. Kto lata jest obyty, ma ogładę… no i piniądz, dużo piniądza. Latanie to coś ekskluzywnego, wyjątkowego i jakby od święta, w sensie nie na codzień, gdzie trzeba się łądnie ubrać, planować no i w końcu celebrować każdy moment od wejścia na lotnisko, przez start, sam lot, a kończąc na lądowaniu i przywitaniu przez całą rodzinę.

2

Wchodzisz na lotnisko, a tam godzinna kolejka do odprawy, czasem nawet śmierdzi jak na dworcu kolejowym w Olsztynie, czy jest mało zachęcająco jak o poranek w oczekiwaniu na autobus w Maladze.  Zalaniu w trupa wieśniacy przepychają się w kolejce z o wiele za dużymi walizkami. Wchodzą do samolotu z torbami, upychają je, wchodzą nie przez te drzwi co trzeba, wszystko ciągnie się w nieskończoność. Im, panom przestworzy się przecież należy bo zapłacili 50 złotych za bilet. Już nawet wycieczka pociągiem i autokarem potrafi być droższa.

Przyszła era lowcostów i czar prysł, choć to jeszcze jest do zrozumienia (tanio, więc bez szału) ale co z najlepszymi liniami lotniczymi świata? Gigantyczne promocje, gdzie jesteś w stanie polecieć na drugi kranieć świata za 2 tysiące? Luksusy? Każdy sobie może pozwolić, no i lata każdy. Może polskość wyczula bardziej, może to nasza cecha, ale można poczuć różnice latając najlepszymi liniami z Warszawy do  Zjednoczonych Emiratów z kolejnymi odcinkami lotu. Ludzie w sandałach mają darmowe drinki to piją, jak piją to chodzą, są coraz głośniejsi, zajmują kible, a stewardessy muszą ich mijać jak slalomowe tyczki, choć te tyczki często są ruchome, a nawet nadpobudliwe. Łażą do znajomych z jednego końca na drugi, przesiadają się stoją ci nad głowa grubasy i sapią. Potem mylą ich się klasy i wchodzą do biznesu by się wysikać. Upominać ich to jak walić głową w mur.

1

Lecisz gdzieś dalej (byle nie do Bangkoku) i jakby spokojniej, przyjemniej, mniej ruchliwie. Czy to kwestia ogłady, kultury, bo przecież nie tylko rodacy się tak zachowują, ale chlew jakby mniejszy, podniecenie 2-tygodniowego wyjazdu z czołowym touroperatorem na promocji znacznie niższe.

Latające, masowo sprzedające się bilety do latających autokarów, to już troche jak wycieczka Szwagropolem do Zakopanego. Pojedzie tam student, nauczyciel, makler, każdy. Massprodukcja sprzedająca się na poziomie 95% na najbardziej obleganych trasach, a nowe „autobusy” wciąż się budują, takie trochę „skrzydlate świnie”.

3

Środek peruwiańskiej dżungli, miasteczko przy granicy z brazylią. Żeby polecieć wodolotem wchodzisz do domu mieszkalnego jakieść pani, dzieci gdzieś się bawią. Pani zaprasza Cię do środka, siadasz przy biurku, dostajesz wypisany na karteczce bilet lotniczy, zostajesz poczęstowany czymś zimnym do pica. Z głośników słyszysz, że za 30 minut samolot odlatuje. Prowadzą Cię na „lotnisko”, czyli Amazonkę. Wodolot już jest gotowy, schodzi się cała wioska, bo to przecież samoloty nie latają na codzień. Wszyscy wyczekują, nie każdy może polecieć, bo to wszak mały samolot. Wylatujesz z Indianami, lokalnymi politymami mając doświadczenie, że przeżywasz coś niezwykłego i zapamiętujesz to doświadczenie.

Super, że można wszędzie dolecieć za „małe” pieniądze, ale…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s