Noc 93: Nowe „Najki”


5

Idziesz do sklepu celem kupienia sobie nowych butów, bo stare są już nie te, bo masz taki kaprys, bo akurat bardzo Ci się podobają lub po prostu nie masz w czym chodzić. Przymierzasz, płacisz zbliżeniowo, ekspedientka starannie je pakuje, podaje rachunek, który warto zachować przy ewentualnej reklamacji czy przy chęci zwrotu towaru. Wychodzisz z nową parą butów. Nic nadzwyczajnego, zwykła rzecz. Zarabiasz, nabywasz, wydajesz. Buty to buty, każdy je ma, nic specjalnie ekscytującego.

2

Buty to wydatek w okolicach 200 – 300 PLN. Mało i dużo, kwestia względna. Wyprodukowane w Wietnamie, Tajwanie czy Chinach. Przyjmijmy, że te cacka powstały przy pomocy wietnamskich  zręcznych, małych rąk. Nielegalna praca dzieci, równowartość od 1 do 3 miesięcznych pensji w Wietnamie, czy moich 2 dni pracy. To już daje jakiś obraz sytuacji, ale teraz nie o tym. Raczej o tej trochę „hedonistycznej” stronie, radośniejszej z perspektywy naszej części świata. Tę niewielką kwotę można sobie wyobrazić w dużo bardziej przyjemny sposób. Te buty to równowartość (czasem nawet wielkokrotność) cudownego dnia/dni z naszego  życia…

1

Wstajesz o poranku, gimnastykujesz się w rytmie tai chi wraz z mieszkańcami stolicy nad częściowo pokrytym poranną mgłą Ho Hoan Kiem magazynując w sobie zapasy energi na kolejny wspaniały dzień ze swojego życia. „Lekkie” azjatyckie śniadanie, filiżanka aromatycznej wietnamskiej kawy o smaku czekolady i ruszasz w kierunku zatoki Ha Long. Leniwie wpływasz drewnianą krypą między wapienne formacje do krainy dalekowschodnich baśni i legend. Kolorowa zatoka, piękne widoki, świeże jak to tylko możliwe owoce morza. Cudowność przyrody w najlepszej odsłonie – wszystko w cenie pary sznurówek i podeszwy nowiutkich „najków”.

3

Wracasz do chaotycznego, żywego miasta i zanurzasz się w barwnym lokalnym folklorze podczas przedtawienia w wodnym teatrze lalek, tak charakterystycznym dla tej części kraju. Bogate tradycje lalkarstwa wodnego sięgają dobry kilkuset lat wstecz. Tak więc bajkowe klimaty nie opuszczają nas przez cały dzień. Pod wieczór, by poczuć namiastkę domu w tej odległej krainie można wybrać się do znakomitej ukraińskiej restauracji na tależ swoiskiego czerwonego barszczyku z pajdą codziennie świeżo wypiekanego  bochna chleba.

Tajskie piwko pozwoli się zrelaksować, a kolejne buteleczki ułatwią poznawanie nowych azjatyckich przyjaciół. Nie chcesz by ten dzień się kończył, choć z drukiej strony następny też będzie wspaniały.

4

I co tu wybrać? Nowe buty? Czy może krainę, która je wyprodukowała?  Nike? Just do it !

Reklamy

2 thoughts on “Noc 93: Nowe „Najki”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s