Noc 105: Halab


meczet-aleppo

Wjeżdzasz na dworzec autokarowy największego miasta w kraju. Ukrop. Jest ze 40 stopni, zero cienia i stare rozlatujące się taksówki chcącie Cię podwieźć gdzie tylko chcesz. Tyle tylko, że ty nie masz pojęcia, gdzie jechać. Mapa została gdzieś na dnie plecaka i jakoś nie chce się jej wyciągać. Mówisz, że chcesz do Mediny, a później się zobaczy. Płacisz, żegnasz się, wychodzisz. Setki śmijających automobilów, przechodzisz na drugą stronę czteropasmówki. Wyciągasz mapę miasta.

cropped-rodzina-rodzinie.jpg

Dukasz nazwy ulic, głowisz się, w jakim kierunku teraz iść. Podchodzi do Ciebie około dwudziestoletni chłopiec i z uśmiechem na twarzy pyta czy pomóc. Pewnie! Dochodzicie pod sam hotel, rozmawiasz we wszystkich językach świata, dziękujesz i umawiasz się na filiżankę czaju za kilka godzin. Na rozmowach i popijaniu tego trunku mijają kolejne dni. Poznajesz znajomych jego znajomych i nagle zupełnie obce miejsce staje się namiastką czegoś jakby twojego, znajomego. Jest wspaniale, jest tak, że chce się to pamiętać uśmiechniętych mieszkańców, smak pistacji, walające się wszędzie śmieci i lokalna muzyka „disco”. Nie zapominasz tych nawet po niemal dekadzie, nawet wtedy, kiedy tego wszystkiego już nie ma.

Siedzisz pod Cytadelą tak jakbyś siedział na Rynku. Piwa nie pijesz bo dzielnica żydowska jest trochę dalej. Chodzisz po  niekończącym się tarku jak po Sukiennicach. Wieczorem idziesz do  Piątkowego Meczetu, prawie tak jak do Kościoła Mariackiego. Własnie trwa miesiąc postu. Każdego dnia po zachodzie słońca dziedziniec wypełnia się wiernymi. Rozwijają się rzędy dywanów. Po każdej ze stron, jak przy gigantycznych stołach wigilijnych, zasiadają  dziesiątki mężczyzn i kobiet przy zachowaniu podziału na płeć. Jest gwarno, czuć poczucie jedności, wspólnoty. Ludzie czekają na jedzenie, bo są głodni i biedni. Niemal rzucają się na rozdawane jedzenie, ale Tobie drogi gościu pozwalają jeść jak pierwszemu. Wyrywają sobie pokarm wzajemnie, ale porcja należąca do Ciebie jest święta i nikt jej nie tknie. Puszka Coca Coli w meczecie smakuje dużo bardziej niż jakiekolwiek piwo na Rynku Głównym.

rodzina-rodzinie

Halab jedna z najstarszych osad ludzkich na świecie. Aleppo, miasto, które wszyscy mamy głęboko w dupie. Syria, kraj za który ktoś kiedyś dostanie pokojowego Nobla.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s