Noc 107: Ignorantia legis non excusat-vol1


2

Pędzisz  piękną i błyszcząca Dacią Logan do odległej Ouajdy. Mijasz kolejnych policjantów wyglądających jak Szturmowcy na planecie Hoth i masz nadzieje, że tym razem  Cię nie zatrzymają do rutynowej kontroli. Marokańscy stróże prawa, to bardzo mili jegomoście, ale jak się rozgadają, niedaj boże zaproszą do budki na herbatkę to godzinka, dwie wyrwane z dnia. Tym razem jednak spieszyło się nam by dojechać do miasta o rozsądnej porze więc brak burszynowego trunku nas zbytnio nie zmartwił. Dojeżdzamy na miejsce, znajdujemy jako takie miejsce dla naszej maszyny. Obiecujemy sobie, że jutro poszukamy czegoś  lepiej zlokalizowanego i  bardziej bezpiecznego. Taki samochód w tym kraju to niemal limuzyna, a o limuzynę trzeba dbać i mieć ją na oku w kraju szemranych ludzi i lokalnych rzeźimieszków.

1

Nabyte w sposób niedostateczny (ale jednak) umiejętności lingwistyczne pozwalają dogadać się z Panem parkingowym, by przechowywać na kolejne noce samochód w strzeżonym miejscu. O dziwo po wschodzie słońca pojazd musi opuścić bezpieczną kryjówkę. Dziwne to trochę, ale machamy na to ręką by miło spędzić czas w kolejnych barach z pysznymi owocowymi sokami. Dziwniejsze jest jeszcze to, że raz samochody parkują po lewej stronie, raz po drugiej. Co jakiś czas wracamy by doglądnąć Daczi. Czasem stoi osamotniony. Po przeciwnej stronie ścisk i szpilki nawet nie wciśniesz. O co chodzi? Przechodnie mówią, żebyśmy przeparkowali, ale po co? Czas spać.

6

Zwyczajowo o poranku, po drodze do piekarni po pyszny świeży chlebek trzeba sprawdzić czy samochodzik stoi na swoim miejscu. No i kurwa nie stoi !!! Latamy jak bezgłowe kurczaki i szukamy na sąsiednich ulicach. Nic. Pytamy. Pan parkingowy smutno streszcza wydarzenia owego poranka. Przyjechała laweta i zbierała samochody źle zaparkowane (samochody, czyli tylko nasz samochód). Kontynuuje, że źle zaparkowaliśmy i policja nie miała wyboru. Starał się wyjaśnić  zasady (bez)ruchu drogowego. Pytamy co dalej? Gdzie mamy iść i jak odzyskać wynajęty samochód. Podaje adres  jakiejś pobliskiej komendy policji. Głodni, bez śniadania, bez pysznej, mocnej kawy ruszamy smutni i trochę wkurzeni z misją odzyskania Daczi Logan.  Napotkani Szturmowcy wskazują nam drogę. Docieramy do sztabu generalnego miejscowej policji. Nieświadomi niebezpieczeństw wkraczamy do krainy rodem z procesu Franza Kafki…

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s