Noc 108: Ignorantia legis non excusat-vol2

3

Ludzie kłębią się wokół wielopiętrowego budynku. Wejścia chroni dwóch uzbrojonych w wielkie karabiny funkcjonariuszy. Stoją poważnie na swoich stanowiskach instruując wchodzących, podobnie jak na lotniskach, by wyłożyli na taśmę wszystkie metalowe, elektroniczne i Bóg wie jakie jeszcze urządzenia. Przechodzisz przez maszynę skanującą. Pewien poważny Pan pyta czy może nam jakoś pomóc, lekko zdziwiony naszą obecnością na komendzie. Idziesz jakimiś obdrapanymi korytarzami, mijasz siedzących, stojących Marokańczyków przed dziesiątkami drzwi czekających na swoją kolejkę, załatwiających swoje niezrozumiałe sprawy w gigantycznym budynku.

Czytaj dalej

Reklamy

Noc 107: Ignorantia legis non excusat-vol1

2

Pędzisz  piękną i błyszcząca Dacią Logan do odległej Ouajdy. Mijasz kolejnych policjantów wyglądających jak Szturmowcy na planecie Hoth i masz nadzieje, że tym razem  Cię nie zatrzymają do rutynowej kontroli. Marokańscy stróże prawa, to bardzo mili jegomoście, ale jak się rozgadają, niedaj boże zaproszą do budki na herbatkę to godzinka, dwie wyrwane z dnia. Tym razem jednak spieszyło się nam by dojechać do miasta o rozsądnej porze więc brak burszynowego trunku nas zbytnio nie zmartwił. Dojeżdzamy na miejsce, znajdujemy jako takie miejsce dla naszej maszyny. Obiecujemy sobie, że jutro poszukamy czegoś  lepiej zlokalizowanego i  bardziej bezpiecznego. Taki samochód w tym kraju to niemal limuzyna, a o limuzynę trzeba dbać i mieć ją na oku w kraju szemranych ludzi i lokalnych rzeźimieszków.

Czytaj dalej

Noc 102: Light my fire

1966714_10203793431025545_1065011246_n

Nie można robić zdjęć, przynajmniej tak nam mówią. Cała sala z ciekawością spokląda w naszą stronę, ale po chwili wszyscy wracają do swoich zajęć, rozmów i napojów. Choć nikt nie ukrywa zainteresowania i od czasu do czasu zerka w twoją stronę, to generalnie biesiadnicy zajmują się swoimi sprawami. Ty po chwili masz dość zapachu, dymu papierosów, śmieci i oczywistej dziwności i cudowności tego miejsca. Życie nocne w tym nadmorskim (oceanicznym) „ kurorcie”  jest tak zachwycające, zaskakujące i groteskowe, że z każdą kolejną chwilą chce się go więcej. Rozpoczynamy swój mini bar-hopping w Al-Dżadida.

Czytaj dalej

Noc 63: Nie-wolność (5)

Andaluzyjskie piękno

Andaluzyjskie piękno

Siedzisz sobie uśmiechnięty w centrum Malagi popijając  zimne, małe piwko i zakąszając lokalne smakołyki. Wspaniałe miasto, cudowna pogoda i pogodni mieszkańcy Andaluzji. Sielankowe życie poza granicami kraju. Tak mogłoby trwać i trwać, przynajmniej podczas wakacji, no ale cóż murzyni potrafią wpierdolić się wszędzie. Zakłucą twój spokój zaczną się drzeć i sprzedawać Ci jakisz afrykański, błyszczący szajs. I całe wakacje, ich czar pryśnie w jednej sekundzie. Śmierdzące biedne typy z pod ciemnej gwiazdy zaczynają się panoszyć jakby byli u siebie.  Ale syf, odkładasz tapa na bok. Rzygasz…

Czytaj dalej

Noc 61: Nie-wolność (3)

Ludzie pustyni

Ludzie pustyni

Jestem nauczycielem historii tak odpowiadam łamanym arabskim panom policjantom zatrzymującym samochody. Punkty kontrolne napotyka się co chwila, cóż Sahara Zachodnia to Maroko i nie-Maroko zarazem. Miejsce trochę podwyższonego ryzyka, ale  bardzo bezpieczne. Po całym dniu dojeżdżamy w końcu do ukochanej Dhakli, cudownej oazy na piaszczystym terenie, gdzie można zjeść pyszną rybkę, napić się kawki i miejsca dziesiątek cukierni. Wspaniałe, choć nie mające wiele do zaoferowania miejsce.

Czytaj dalej

Noc 59: Nie-wolność (1)

Wycieczki potrafią być depresyjne, nawet w tak pięknych miejscach

Wycieczki potrafią być depresyjne, nawet w tak pięknych miejscach

Senegal, Gambia, Mali…i tak można wyliczać kraje sąsiednie. Wszyscy chcą uciekać na północ, jak najdalej na północ, najlepiej by przekroczyć cieśninię giblartarską. Droga do Ziemi Obiecanej może trwać i całę życie, a bajkowa Europa bywa niekiedy poza zasięgiem. Wycieczka do krainy cudów i obfitości zaczyna się w nomadycznej Mauretanii.

Czytaj dalej