Noc 105: Halab

meczet-aleppo

Wjeżdzasz na dworzec autokarowy największego miasta w kraju. Ukrop. Jest ze 40 stopni, zero cienia i stare rozlatujące się taksówki chcącie Cię podwieźć gdzie tylko chcesz. Tyle tylko, że ty nie masz pojęcia, gdzie jechać. Mapa została gdzieś na dnie plecaka i jakoś nie chce się jej wyciągać. Mówisz, że chcesz do Mediny, a później się zobaczy. Płacisz, żegnasz się, wychodzisz. Setki śmijających automobilów, przechodzisz na drugą stronę czteropasmówki. Wyciągasz mapę miasta.

Czytaj dalej

Reklamy

Noc 96: Komandor Tarkin

3

Dziesiątki, setki sklepów, sklepików, straganów gdzie wszędzie sprzedaje się to samo. Magiczne miejsce, gdzie można było zjeść najsmaczniejsze lody świata, miło pogadać ze sprzedawcami przy szklaneczce słodziutkiej herbatki, kawałku chałwy i kupić sobie niepozorną pamiątkę, która sprawiła niegdyś tyle radości, a dziś już kojarzy się troszkę smutniej. Zapalniczi z wizerunkami dwóch panów (pierwszy wysoki i szczupły, drugi grubszy z zarostem i w okularach), których portrety wisiały w każdym domu, hotelu, sklepie czy piekarni, teraz pewnie tylu ich już nie ma, bo domów, hoteli, piekarni jakby mniej.  Takie rzeczy tylko na suqu Al-Hamidiyah.

Czytaj dalej

Noc 87: HOMS

SYRIA-CONFLICT-DAILY LIFE-WEDDING

Mieszkańcy Homs to ponoć najzabawniejsi mieszkancy Syrii. Śmieją się, mają swoje specyficzne żarty o tzw. „Homsy People”. Czemu mają czarne zęby? Bo jak się uśmiechają to się muchy zlatują. Oni tak potrafią non-stop. Ty się uśmiechasz, bo w sumie nie wiesz co powiedzieć. Głupio gospodarzowi powiedzieć, że jego żarty jakoś nie bawią (podobne typy  żartów można zasłyszeć u Filipińczyków). Co by nie mówić o ich preferencjach kabaretowych, to bardzo łatwo jest się z nimi bratać, o wszelkich barierach czy to kulturowych, czy językowych szybko można zapomieć. Homs zawsze będzię kojarzył się pogodnie i beztrosko…mimo wszystko.

Czytaj dalej

Noc 81: Koegzystencja

koegzystencja1

Lecimy z biurem podróży Wezyr na wakacje, na południe Europy, do Giblartaru, tam gdzie kończy się Stary Kontynent i widać już kontur Afryki na horyzoncie. Słońce świeci pijesz pyszną kawę czy herbatę z cukrem z porcelanowej filiżanki, a gdzieś z boku przy telewizji w hotelowym holu zebrała się gromadka dzieci oglądając przygody disnejowskiego Aladyna. Jakiś Admirał zatacza się, bo chyba wybił o jednego za dużo po zejściu na ląd… O właśnie przyszedł zamówiony przez Ciebie tależ pożywnej zupki z owocami morza.

Czytaj dalej

Noc 67: Hammam

Czas na kąpiel

Czas na kąpiel

Książka, kopalnia wiedzy o dawnych ludach ich obyczajach, sposobach spędzania wolnego czasu i innych tego rodzaju ciekawych i mniej interesujących zjawiskach. Wszystko jest pięknie jak książka zostaje książką, a normalne życie życiem. Chujowo się robi, i to dosłownie chujowo, jeżeli ty jakimś kompletnym przypadkiem wchodzisz w świat znany Ci z jakiejś historii. Wchodzisz w świat baśniowy, barwny i kolorowy tak bardzo fascynujący, ale… od dupy strony. Dupa może zaboleć, moja dupa.

Czytaj dalej

Noc 42: Koraniczne winko

Haram to haram, nie ma z czym dyskutować...

Haram to haram, nie ma z czym dyskutować…

 

Czerwone lodówki z jebitnym napisem „ Nie dla wyznawców Słusznej Religii”. Trzeba w ukryciu przed światem kupować  w malutkich, półlegalnych sklepikach rozsianych w każdym zakątku Malezji. To takie lokalne Planety, tylko z większym ciężarem gatunkowym (etycznym). Tam możesz zostać potępiony społecznie, a przynajmniej krzywo zaczną na Ciebie spoglądać.

Czytaj dalej

Noc 39: Życie to (nie)bajka

59001_1609167518395_389947_n

Szaro…

Kolorowy i barwny świat Tysiąca i Jednej Nocy. Jak się za dużo czyta i wierzy temu co się czyta to twój obraz świata ulega coraz większemu wypaczeniu, kiedy jeszcze doda się idealistyczne podejście do rzeczywistości czytelnika, to można się rozczarować momentalnie po odłożeniu literatury na półkę i zetknięciu z „prawdziwym” światem. Wysiądziesz na obcej ziemi mając w głowie jakieś jej wyobrażenie. Nagle widzisz dwie różne rzeczywistości. Robi się smutno i ponuro…

Czytaj dalej