Noc 106: Żyj jak lokals – w drodze do pracy

12072581_10208340183771522_8333297484579162375_n

Filiżanka wyśmienitej brazylijskiej lub wietnamskiej kawy o poranku. Pakujesz mandżur i wychodzisz z domu.

Przystanek linii numer 178 na krańcach królewskiego miasta. Drugi kwadrans po siódmej. Wiesz, że lada moment nadjedzie przegubowy Solaris. Jest super zimno, dwie minuty na smogowym, mroźnym powietrzu robi swoje. Chcesz tylko, by autokar nadjechał, by kierowca otworzył drzwi. Wiesz, że tam jest ciepło i będzie można się ogrzać. Przystanek początkowy, miejsce na pewno się znajdzie. Ciepło, jesteś w tropikach. Czujesz się jak na rajskiej plaży. Jedziesz do pracy, by spragnionym słońca ludziom sprzedawać marzenia. Ty się grzejesz w autobusie, oni gdzieś na Boracayu.

Czytaj dalej

Noc 105: Halab

meczet-aleppo

Wjeżdzasz na dworzec autokarowy największego miasta w kraju. Ukrop. Jest ze 40 stopni, zero cienia i stare rozlatujące się taksówki chcącie Cię podwieźć gdzie tylko chcesz. Tyle tylko, że ty nie masz pojęcia, gdzie jechać. Mapa została gdzieś na dnie plecaka i jakoś nie chce się jej wyciągać. Mówisz, że chcesz do Mediny, a później się zobaczy. Płacisz, żegnasz się, wychodzisz. Setki śmijających automobilów, przechodzisz na drugą stronę czteropasmówki. Wyciągasz mapę miasta.

Czytaj dalej

Noc 103: To (nie) jest kraj dla starych ludzi

p1000640

Samolot pełen w podeszłym wieku jegomości. Opaleni, uśmiechnięci. Inni jeszcze bladzi, ale już w drodze do krainy słońca, pięknych plaż, fantastycznego jedzenia i beztroski. Sielankowy klimat i swoiskość przyciągają francuskich emerytów na tę wyspę. Łatwy bezpośredni dostęp, wyjazd bez konieczności posiadania paszportu. Idealne miejsce na ostatnie lata swojego życia. Witamy na pokładzie lotu do Point a Pitre. Czas na powolne umieranie w raju.

Czytaj dalej

Noc 102: Light my fire

1966714_10203793431025545_1065011246_n

Nie można robić zdjęć, przynajmniej tak nam mówią. Cała sala z ciekawością spokląda w naszą stronę, ale po chwili wszyscy wracają do swoich zajęć, rozmów i napojów. Choć nikt nie ukrywa zainteresowania i od czasu do czasu zerka w twoją stronę, to generalnie biesiadnicy zajmują się swoimi sprawami. Ty po chwili masz dość zapachu, dymu papierosów, śmieci i oczywistej dziwności i cudowności tego miejsca. Życie nocne w tym nadmorskim (oceanicznym) „ kurorcie”  jest tak zachwycające, zaskakujące i groteskowe, że z każdą kolejną chwilą chce się go więcej. Rozpoczynamy swój mini bar-hopping w Al-Dżadida.

Czytaj dalej

Noc 100: Plata o plomo?

pablito-4

Medellin, Bogota i Cali – kolumbijski trójkąt bermudzki, gdzie ludzie znikali, zapadali się pod ziemię, a prawi i praworządni  zmieniali swoje poglądy i postępowanie lub była to ich ostatnia decyzja w życiu . Wybór zero-jedynkowy – plata o plomo. Komuniści, ci co zwalczają komunistów, politycy, biznesmeni i Pablito, człowiek ze slumsów Medellin, który stał się jednym z najbogatszych ludzi świata.  Brzmi kopciuszkowo, bajkowo, mitycznie i czarodziejsko.

Czytaj dalej